Często szukamy w modlitwie ukojenia, czy jak to się modnie mówi "naładowania baterii" (nie lubię tego określenia) czy po prostu spokoju.
Ale co, gdy tego brakuje? Gdy klękasz i czujesz tylko znużenie albo listę zakupów w głowie, cokolwiek?
W życiu zakonnym uczymy się, że modlitwa to nie "duchowe spa". To relacja. A w każdej relacji są dni, kiedy po prostu siedzi się obok siebie w milczeniu, bo brakuje słów lub sił. Ja nieraz po prostu siedzę i jak to się mówi ,,marnuje czas” wiedząc, że jest najcenniejszy przed Bogiem bo nie daję tego co zbywa, ale dzielę się tym czego mi ,,brakuje”. Jak ta Ewangeliczna wdowa, która wrzuciła do skarbony wszystko co miała na swoje utrzymanie.
Jeśli twoja modlitwa jest dziś "sucha" i trudna – nie rezygnuj. To właśnie wtedy twoja miłość do Boga jest najczystsza, bo nie szukasz w niej miłego uczucia dla siebie, ale szukasz Jego. Tak. Twoje kilka minut na modlitwie dziś przed Nim, gdy „nic się nie działo”, ma w oczach Boga ogromną wartość. Nie odchodź od Niego tylko dlatego, że masz gorszy dzień. Wiem łatwo powiedzieć, ale podam jeszcze taki obrazowy przykład.
Czy słońce przestaje świecić tylko dlatego, że zasłoniły je chmury? Nasza modlitwa często przypomina opalanie się w pochmurny dzień. Nie czujesz ciepła na skórze, nie widzisz blasku, może nawet jest ci chłodno. Ale promienie UV i tak przenikają przez chmury. Twoja dusza "opala się" obecnością Boga nawet wtedy, gdy twoje zmysły śpią.
Bóg nie jest ograniczony twoim skupieniem. On działa głębiej – w twojej woli, w twoim pragnieniu, by przy Nim trwać. Dziś, zamiast walczyć z każdym rozproszeniem, powiedz po prostu: „Panie, nie czuję Cię, ale wiem, że Jesteś. To mi wystarczy”. I bądź na modlitwie nawet jak brakuje sił i emocji jak nic nie czujesz.
Pamiętaj: Najgorsza modlitwa to ta, która się nie odbyła. Każda inna jest Twoim zwycięstwem!
Tak jak wy zmagam się bo modlitwa podobnie do miłości wymaga codziennej wierności i nie wiąże się z ciągłymi doznaniami i czuciem.
Pokój i dobro!
autor: facebook.com, Brat Łukasz (kapucyn)